Menu

16.03.2015

[Prasa] Martina dla S Moda

[Prasa] Martina dla S Moda

Przed Wami, choć przeprowadzony już dawno (bo jeszcze podczas tegorocznego Tour w Hiszpanii) wywiad, którego Martina udzieliła dla magazynu S Moda, który na hiszpańskie i latynoskie półki sklepowe wyszedł ok. tydzień temu. Jak w każdym z tego typu prasówek możemy się dowiedzieć czegoś nowego tak i tym razem redakcja nie próżnowała. Zobaczcie jaki stosunek ma Tini do postaci, którą gra, a którą zabiera na całe swoje życie, przyjrzyjcie się jak małymi krokami podąża naprzód, poza bariery Disney'a, a także jak definiuje siebie i ogólny znacznik "artysty". Zapraszam :) 



Bezpośredni odnośnik do obrazka

Violetta mówi "żegnaj"

Disney uczynił ja swoją latynoską księżniczką i wywyższyli jako bezprecedensowe zjawisko telewizyjne. Teraz Martina Stoessel żegna swoją postać z światowa trasą koncertową.

Martina Stoessel
Na sobie ma diadem od Louis Vuitton, doczepki i sukienkę od Natalii Antolin i również od niej kolczyki. 

Jest otoczona świtą asystentów i akcesoriami godnych jakiejkolwiek divy, którymi może się poszczycić, które kontrastują z jej drobną postura (niedowierzanie, ale tak, platformy mają ok. 14cm). Kiedy fotograf poprosił ją, aby uśmiechnęła się intensywniej, Martina Stoessel, Tini, zażartowała: "Nie mogę, jestem dziewczyną Disneya!". "S Moda" przeprowadził wywiad z najnowszą gwiazdą nastolatków z wielkiej fabryki marzeń: gwiazda serialu dla dzieci "Violetta", którego chwytliwe piosenki wyparły (przed siebie) nawet Justina Biebera w wyszukiwaniach w YouTube i którego video jak temat "Si es por amor" mają ponad 56. mln odsłon. Dwa tygodnie do ukończenia 18 - stu lat (Martiny), Argentyna jest w trakcie monumentalnej trasy (ponad 70. show w 7 - miu krajach), aby zakończyć program, który właśnie wyemitował trzeci i ostatni sezon na kanale Disney Channel.

W cieniu "High School Musical" czy "Hannah Montana", Violetta była swojego rodzaju w przeważaniu operą mydlaną: "Największy sukces ostatniej dekady", mówi Graciela Padilla, mówi specjalistka fikcyjnej i realistycznej telewizji [typu filmów, bajek, seriali etc.] z Uniwersytetu "Complutense" z Madrytu. Ona określa to jako "niezwykłe osiągnięcie", którego jego główną bohaterką jest kobieta. "Ponadto, dodaje, że jest "świeża", pełen szacunek, która ma wśród wsparcia rodziców. W  Hiszpanii naśladuje ją 61% dziewcząt w wieku 9 - 12 lat, poddają się melodii, choreografii i "podstawowym składnikom telenoweli: jej odmienności (od reszty) (dziewczyna nie wie, kim była jej matka, zmarła, była piosenkarka - chodzi o Marię); wątek, który rozwija się powoli, i empatyczne emocje każdego nastolatka w okresie dojrzewania". Czyli, pierwsza miłość, odnajduje rodzinę, znajduje swoje powołanie...

 

"Obserwowałam po  odcinku, obserwowałam wszystkie", mówi Mercedes Medina specjalistka rynku audiowizualnego z Uniwersytetu w Nawarry, która, z resztą nie przypisała wielu wad temu formatowi: "Być może, takie prezentowanie 'wspaniałego świata' jest fałszywe, gdzie priorytetem jest najładniejsza i najlepsza piosenkarka". Jednakże, fani dwumianowo obserwują Tini - Violette (ponad milion Tinistas na Twitterze, ponad 6 mln na Facebook'u, głównie dziewczyny) uwielbiają - mówią - jej pokorę: "Pewnego razu wraz z dwoma dziewczynami zapytałyśmy ją, czy może nas pozdrowić" - mówi Yanina, prezeska jej oficjalnego Fan Clubu - Traktuję Cię, jakbyś nie była sławna.

Chociaż wydaje się, że zawsze chciała być przyznaje ojciec i menadżer, Alejandro Stoessel, renomowany argentyński producent, który zapewnił jej sukces zgłaszając jej udział w głównej roli w programie. Pogłoski głoszą, że Disney Channel chciał ją odrzucić, ale byli urzeczeni tym cudownym dzieckiem, zawsze eskortowaną przez jej ojca. "Realizują wiele rynkowych badań (castingów) - uważa Padilla - rzadko się zdarza, by odpaść". Ale nie przypuszczano, że osiągnie taki wymiar: handel nie zaszedł daleko w tej kwestii, w przeciwieństwie do takiego przypadku jak film "Frozen" (Kraina Lodu), którego artykuły były sprzedawane na długo przed premierą. W rzeczywistości spółka posiadała licencję na Violettę, która wywołała gorączkę, co przyniosło podwójną platynową płytę za jej dwa albumy i początek kariery dla Martiny, która nie określa, jakie będą jej kolejne kroki na muzycznym Olimpie.

Martina Stoessel
Sukienka Natalia Antonil, buty Ricky Sarkany, pierścionek i kolczyki artystki.

Tini i "Violetta" są takie same dla wielu ludzi. Jakie to ma znaczenie dla Ciebie?
Zaczęłam w wieku 13 lat i przechodziłam moją młodość tworząc program. To był sen. Ja, od małego marzyłam o śpiewaniu, tańczeniu i byciu na scenie. Dzięki Violetcie spełnił się i bardzo rozwinął, a z tym wszyscy ludzie, którzy mnie chronią profesjonalnie (w pracy) i prywatnie.
Czy trudno jest się pożegnać z postacią?
Tak. Zabieram Violettę na całe moje życie. Ludzie zawsze będą pamiętali, a ja szczęśliwa, ponieważ dała mi wszystko, kim jestem dzisiaj.
Nie przeszkadza ci takie miano?
Nie. jestem przyzwyczajona.
W jakim stylu muzycznym będziesz rozwijała swoją karierę?
Nie będę dostosowywała się do jednego stylu. Lubię pop, reggae, ballady.. Będzie wszystkiego o trochu.
Czy kiedykolwiek wyobrażałaś sobie, że staniesz się międzynarodową gwiazdą?
Nie, nigdy. Ani  ja, ani Disney, Pol - Ka [koproducent serialu], ani moi znajomi. Program miał się nazywać "Valentina, moja nadzieja" i po raz pierwszy w historii spółki, telenowelą, która miała być emitowana od poniedziałku do piątku. Nikt nie myślał, że stanie się takim sukcesem. To było niesamowite. I również teraz pierwszej koprodukcji Ameryki Łacińskiej i Europy.

Trasa "Violetta Live" przebiega przez Włochy, Belgię, Holandię...To szaleństwo, prawda?
Będąc tu, w Hiszpanii, rozmawiają z tobą. A ludzie chcą cię tak bardzo. nigdy w życiu nie przypuszczałam, że seria Violetta zostanie pokochana w Niemczech lub w Polsce. Nawet nie rozumieją, kiedy mówię "hola" (cześć), ale śpiewają piosenki. niedawno zrobiłam mały koncert w Niemczech. Chciałabym śpiewać na każdy temat z pełnym doświadczeniem. Nie umiem określić, co się stało. Tak, te piosenki są niesamowite, a historia dobra: podkreśla wartości rodziny, przyjaciół, miłości...Ale we wszystkich miejscach, w których byliśmy było szalenie. 

W Stanach Zjednoczonych jeszcze nie. Chyba czas osiągnąć ten obszar?
W ostatnim sezonie interpretowałam temat (piosenkę) w jęz. angielskim "Underneath..", a ludziom się podobało. Prawdopodobnie zrobię coś z Hollywood Records i byłoby niesamowicie, ale jestem zadowolona z tego, co mam.
Dostałaś przygnębiającą odpowiedź od publiczności?
Właśnie nie. Jestem zachwycona. Byś może byłam na to wystawiona będąc małą dziewczynką. Czasami jest trudne, że ludzie znając ciebie (jako artystę) kłamią na twój temat. Myślę, że nigdy się do tego nie przyzwyczaję. Ale tak, jest to część "gry".

La despedida de Violetta
Sukienka Natalia Antolin, pierścionek Calista (79 euro), bransoletka Christie (79 euro) oba Swarovskiego.

Co sądzisz o portalach społecznościowych?
Oni są najlepszymi przyjaciółmi i mogą być twoim najgorszym wrogiem.
Jej rodzice domagają się poszanowania publicznego [w związku z kontrowersjami wokół jej szczupłej sylwetki ze zdjęcia z instagrama].
Cóż, czasami mój tata odchodzi od roli producenta i jest moim tatą. Wyobraź sobie, szesnastoletnia dziewczyna, widzi, że smutno wyglądam...
Jak traktujesz krytykę?
Jestem wrażliwa. Próbuję być silniejsza każdego dnia, ale czasami to boli.
Czy odbyłaś z rodziną wiele rozmów, aby uniknąć nieporozumień?
Nie, nigdy nie było potrzeby. Przed "Violettą" przybyłam z wykształceniem i nadal je mam. Nie przejmuję się tym. Wiem jasno, co chcę robić i jak.
Powiedziałaś przy okazji, że czujesz, że musisz dawać przykład...
Myślę, że osoby oglądające "Violette" będą kolejnymi pokoleniami świata i to co jest przekazywane w ramówce programu, z piosenkami i co robię. Artysta ma możliwość przekazywania informacji światu i musimy to wykorzystać.
Nosisz tatuaż, który mówi "All you need is love". Czy jesteś fanką The Beatles?
Nie wiem, czy jestem fanką, ale chcę tatuaż ze wszystkimi ich zdaniami. To odnosi się do miłości w każdym calu: wobec siebie, partnera, przyjaciół, do świata.
Dziewczyna Disneya z "tatuażem"?
Wyobraź sobie. Nie podoba im się to bardzo, ale, kiedy usuwam "makijaż" z postaci, jestem Martiną.
Czujesz się dorosła?
Jak dziecko chce wyglądać, tak szybko jest to możliwe. Ale wychowałam się bardzo szybko. W wieku 14 lat zaczęłam przebywać z ludźmi powyżej 20 lat, praca, posiadanie obowiązków, wczesne wstawanie, dziewięciomiesięczne trasy...

Violetta Martina Stoessel
Kurtka i sukienka Natalia Antolin, pierścionek Chrysalid Swarovskiego (249 euro), kolczyki jej.

Żałujesz, że coś straciłaś?
Kiedy wybieramy, zawsze coś zyskujemy i tracimy. Ja zdobyłam więcej niż straciłam. Nie chodziłam do Collegium z moimi przyjaciółmi tak jak inni i wiele innych rzeczy. Ale nadal widuję ich, kiedy mogę, staram się je zabierać ze sobą na wakacje, a jeśli się da będąc nawet w trasie.
Ostatnio pojawiłaś się w argentyńskim programie w seksownym stroju i tańczyłaś do motywu (piosenki) Beyonce. To był nowy poziom...
Podobało Ci się? niczego nie zrobiłam. W tym sezonie miałam więcej czasu i wznowiłam lekcje hip - hop'u. Stworzyliśmy choreografię i kiedy zadzwonili do mnie z programu powiedziałam: "Mogę zatańczyć swoją "choreografię"? Fani poznają mnie jako Tini, finał Violetty został już nagrany, a następnie i trasa zostanie zakończona". Sądziłam, że to będzie coś miłego.
Zmiana Miley Cyrus po Hannah Montata była nieuchronna.
Sądzę, że jest bardzo utalentowana, ale chcę czegoś innego.
Więc, nie wystraszysz mam?
Myślę, że tak [śmiech]. Mówią, że wszyscy kończą tak samo, ale to się nie stanie.
Jakie referencje masz?
Zawsze słucham mojego taty, w każdej decyzji, którą podejmuję.
Jak zdefiniujesz się jako artystę?
Zawsze starałam się przekazywać miłość, bycie zadowolonym z tego, co masz, walczyć o swoje cele. Ponadto staramy się pokazać siebie jak to tylko możliwe i sadzę, że dziewczyny czują tę bliskość. jestem zwykłą dziewczyną, która chodziła do szkoły i moje marzenie się spełniło. 
Naprawdę wyglądasz jak normalna dziewczyna?
Tak. To, co się dzieje to to, że ludzie często widzą artystów bardzo wyprodukowanych (jako twarze danej firmy) i zawsze uśmiechniętych. Wydają się mieć idealne życie. Ale wiodę normalne życie, z dobrymi i złymi rzeczami.

 Bezpośredni odnośnik do obrazka

27 komentarzy:

  1. PIERWSZA.
    BILETY M&G DLA MNIE !!! <3 haha

    OdpowiedzUsuń
  2. Super post i sesja Tini :)

    OdpowiedzUsuń
  3. troche nie zrozumiały cos jakby google tłumacz, ale jednak fajny wywiad

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pewnych momentach składnia może różnić się od naszej, nie zapominajmy jednak, że nie jest to język polski, język dziennikarski sam w sobie jest dość zawiły, a formy gramatyczne tu zastosowane i tak zostały przeze mnie w NIEKTÓRYCH miejscach zmienione właśnie ze względu na wartość całego artykułu :)

      Usuń
    2. Język którego użyłaś w artykule nie jest składniowo nasz polski czyli jaki? Przetłumaczyłaś coś na język polski, który nie jest polski... - przepraszam, ale chyba nadal nie rozumiem...??? Poza tym cały twój wyjaśniający komenatrz to jedno zdanie. Brawo. Jesteś mistrzynią wyrażania swoich poglądów w jednym zdaniu. Chyba zapomniałaś do czego służą znaki interpunkcyjne. ;)

      Usuń
  4. "Traktuję Cię, jakbyś nie była sławna." nie powinno być "jakby" zamiast "jakbyś"?

    Ale i tak jak zwykle fantastyczny post :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przestańcie się bronić tym "dziennikarskim językiem" tylko tym, że nie umiecie dobrze tłumaczyć- z tego wywiadu nic prawie nie zrozumiałam, a jak przeczytałam, chyba z tydzień temu ten wywiad na VP2 to wszystko zrozumiałam, był lepiej przetłumaczony i napisany. A jeśli chodzi o sesję to jest okropna, a najgorzej to zdjęcie z tymi ramionami za głową na dodatek ta opalenizna i doczepki- ona w ogóle nie jest ładna- Okropność. I po przeczytaniu tego wywiadu widzę jak za bardzo wysoko się ceni- jak DIVA, i tak też raczej się zachowuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem jedynie ciekawa ile czasów, zaimków i sryliona innych rzeczy pominęli, aby napisać to tak "abyście zrozumieli", no i czy wywiad jest skompletowany ;) Resztę opinii każdy ma prawo wyrobić sobie indywidualnie.

      Usuń
    2. Po mimo tego zrozumiała i wiedziałam o co chodzi,a tu ani trochę- czasami lepiej przetłumaczyć pomijając trochę tych czasów i zaimków, ale, żeby to nie było jak po chińsku.

      Usuń
    3. Prawda jest taka, że to ty, a nie V2P nie umiesz tłumaczyć, bo gdyby to było dobrze przetłumaczone to byśmy wszystko zrozumieli, a ty się językiem dziennikarskim nie zasłaniaj, bo nie sądzę żeby napisali to tak, żeby nikt nie zrozumiał.

      Usuń
    4. Sorry memory,ale najpierw trzeba zauważyć różnicę pomiędzy tłumaczeniem a streszczeniem tekstu, po Twoim komentarzu zajrzałam tam z czystej ciekawości i nie miałam po co wchodzić, ponad połowa tekstu nie została zamieszczona, nie wspominając o błędach gramatycznych jak i stylistycznych. No i dlaczego nie mam sobie niczego do zarzucenia? Może właśnie dlatego, że ma być to przekład, który sama na własny rozrachunek przestudiowałam jeszcze niejednokrotnie i "jakimś cudem" problemów z jego interpretacją nie miałam, If you know what i mean. Tym delikatnym akcentem kończę dyskusję.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    5. A po jakie licho wchodzisz na tego bloga skoro wg Ciebie inne są lepsze...A takie obrażanie innych świadczy o Twojej kulturze, którą ewidentnie nie grzeszysz.

      Usuń
    6. Jaki znowu język dziennikarski? Gdziekolwiek piszą w ten sposób? Matko... O czym ty w ogóle mówisz, kobieto?! Nie ma czegoś takiego! To jest tylko proste przełożenie na język polski, zero w tym tłumaczenia, logiki, gramatyki czy innych zasad poprawnego wyrażania się! Proponuję czytać swoje wypociny na głos, tak żeby samemu zrozumieć, o co chodzi. Przeczytałam wszystko od deski do deski (i to dwa razy!), ale nic a nic nie zrozumiałam. Nie wiem o czym jest ten post. To nawet nie jest po polsku, większość zdań nie jest poprawna gramatycznie czy składniowo. Tłumaczenie to nie tylko przełożenie czegoś na język zrozumiały dla czytelnika, ale przekazanie sensu danego tekstu. Przykład: "Obserwowałam po odcinku, obserwowałam wszystkie" - wtf??? Że co, proszę? Rozumiem, że to część czyjejś wypowiedzi. Ale co ta osoba obserwowała po odcinku, co wszystkie? Nic z tego nie rozumiem. A kolejne zdanie też nic nie wyjaśnia. Jest tu takich ananasków wiele. Przydałby się wam nie tyle tłumacz, co solidny korektor znający poprawną polszczyznę, która nie zepsułaby dosłownego przekazu danego artykułu.

      Usuń
  6. Swietnie piszesz, naprawdę swietnie :) Rzadko mam okazje czytac cos tak dobrego, a czytam wzglednie często :) Na pewno Twój blog okaze się jedna z najbardziej i najczesciej odwiedzanych i czytanych przeze mnie stron, przynajmniej w tym roku :) Jak będzie dalej? Zobaczymy czy będziesz dalej prowadzić bloga, mam nadzieje, ze tak :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uuuu, Tini wyszła ślicznie na każdym zdjęciu <33 *-* Genialny post ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Co do tej kłótni, o to,że blog Violetta2Polska lepiej i bardziej zrozumiale tłumaczy, to w zupełności się NIE ZGADZAM. Secretive przetłumaczyła tekst,a tamta redakcja go streściła. To jest różnica. Fakt, może niektóre zwroty ciężej się czyta, ale jest dokładniej,a tak jak wyżej wspomniano "język dziennikarski" jest dość zawiły i często mogą występować słowa z mowy potocznej typu "cool" czy "cześć", które tak naprawdę znaczą coś innego, a tekst naprawdę dobrze przetłumaczony nazywamy "po chińsku". Więc jeśli jest "Hola" to w gazecie pewnie byłoby napisane "cześć" albo "hej",a nie "dzień dobry" czy coś takiego. Poza tym ta redakcja jest jak dla mnie... dużo przyjemniejsza i bardziej sympatyczna. Jest bardziej... normalnie? Tam jest suchy tekst, nic więcej. A tu występuje coś co nie jest informacją, ale jest napisane do czytelnika, jak np. poradnik koncertowy. Jeśli już porównujemy zacznę od grafiki i szablonów. Tam jest tyle kolorów, tyle znaczków, tyle wszystkiego,że aż ciężko się poruszać po takim blogu i do końca nie wiadomo na co zwrócić uwagę. Tutaj nie ma przesytu, łatwo się poruszać, są odnośniki do ważnych postów, jak historia bloga, fabuła serialu czy ważne daty dla strony. Zamiast wielkiego i strasznie przesyconego nagłówka są "reklamy" interesujących postów, jak koncert Violetta Live w Polsce. W wyglądzie oprócz tego, widzimy "akcent" Violetty,gdyż na tle postów mamy tło z książeczki płyty "Gira Mi Cancion". Tam wszędzie jest czerwień i niebieski, efekt - źle zgrane kolory. Poza tym posty tutaj są napisane jaśniej, dokładniej i bardziej zrozumiale. To wszystko co chciałam powiedzieć. Moje zdanie - nie musicie się z nim zgadzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zgadzam bardzo mocno. :) Poza tym ludzie tam są chamscy i podbierają teksty z tego bloga.

      Usuń
    2. A sama tam byłaś na okresie próbnym xd

      Usuń
    3. "anonim" sorry, bardzo na jakim okresie próbnym?? ;D Nigdy nie brałam udziału w naborach na tamten blog,ani na ten ani na żaden :D Miałam swój, ale go zawiesiłam XD A tak wgl. to mój aktualny blog mam na innym portalu :D Więc sorki, ale może mnie z kimś pomyliłaś. Weź też pod uwagę to,że ich blog poznałam z tydzień/dwa temu ;D

      Usuń
    4. Chodziło mi o Tinite17 :)

      Usuń
  9. Dlatego mogę się wypowiedzieć jak tam jest :) /T17

    OdpowiedzUsuń
  10. Od jakiegoś czasu zaglądam na bloga i chciałam pogratulować wszystkim twórcom ! Jak dla mnie najciekawszy blog o Violetcie.
    Serdecznie zapraszam do mnie fioletowyswiat.blog.pl.
    Dalsze losy Violetty !

    OdpowiedzUsuń
  11. To zdjęcie, na którym Tini siedzi na stole jest świetne. Martina pięknie na nim wyszła.

    OdpowiedzUsuń
  12. Według mnie, nie powinni dodawać pod tym zdjęciem reklam z diademu, doczepek i sukienki, bo kogo to obchodzi?
    Trochę się sprzedała.
    Rozumiem, jest to artykuł po części już o końcu przygody z ,,Violettą'' i własnej drodze, ale kontrakt z Disneyem jeszcze się nie skończył (KEEP CALM AND DON'T HATE ME :D)
    Ale Tini wygląda ślicznie ♥
    Kiedy na jakiś zdjęciach się uśmiecha, zaraża energią :)
    Nie ma co hejtować jej wyglądu, bo to jest mara dziewczyna.
    Osiemnastka-NIECH SIĘ BAWI !♥
    Luna Paradise
    Ps. Nie wierzę, że nasza mała viola już ma 18-stkę ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale ona brzydka!

    OdpowiedzUsuń